Instagram

Jeśli jesteś dobrze uczesana...


"Jeśli jesteś dobrze uczesana i masz na sobie świetne buty, wszystko inne  ujdzie Ci na sucho!"

Skoro tak twierdzi kobieta, która zaprojektowała wnętrza Białego Domu dla dziewięciu kolejnych prezydentów USA, a Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku zorganizowało wystawę na temat jej stylu, to musi być prawda :)


Dlatego postanowiłam tutaj spisać wszystko co wiem, na temat pielęgnacji włosów, żebyśmy mogły kręcić koki, pleść warkocze i zarzucać grzywami. O buty musicie same zadbać :)

Poniżej znajdziecie opis tego, co sama stosowałam, sprawdziłam, co mnie pomogło w walce o długie włosy i ich niewypadanie, a także tego, co Wy polecałyście w komentarzach pod moimi postami "włosowymi" na Instagramie.


Pierwsza sprawa, jak to zwykle bywa, to nasze zdrowie. I od tego trzeba zacząć. Jak wypadają włosy to trzeba sprawdzić, czy:


- mamy odpowiedni poziom hormonów (warto zbadać tzw."kobiece", a przede wszystkim tarczycę)

- nie przebyłyśmy ostatnio infekcji z wysoką i długotrwałą gorączką, nie miałyśmy zapalenia zatok czy ucha - tak, tak! nawet to     może spowodować wypadanie (wiadomo, krótkotrwałe, ale wzmożone) włosów

- nie przyjmujemy leków - czasem po antybiotykach mogą wypadać włosy; leki przeciwzakrzepowe także mogą takie efekty         wywołać, podobnie jak leki reumatoidalne; o chemioterapeutykach nie będę wspominać, bo to oczywiste, natomiast warto           przyjrzeć się środkom antykoncepcyjnym - u niektórych kobiet nawet pigułki powodują nadmierne wypadanie włosów

- nie mamy niedoborów... jak to jedna z Was napisała - jest to temat rzeka, jednak najczęściej wypadanie włosów odzwierciedla niedobór:



  • żelaza- czyli po prostu jak mamy anemię...
  • aminokwasów siarkowych (cysteiny i metioniny), które nie są wytwarzane przez nasz organizm (niektóre w niewystarczającej ilości) i trzeba je dostarczać z pożywieniem - a jak jesteśmy na diecie, albo po prostu nie jemy zdrowo - to niedobór na pewno jest;
  • cynku - ten mikroelement jest niezbędny dla włosów, wystarczy dieta wegańska, za dużo słodyczy, czy alkoholu i niedobór gotowy
  • krzemu - ten pirwiastek również odpowiada za stan naszych włosów, uboga dieta nie sprzyja jego obecności w organiźmie
  • witamina D3... obecnie jest tzw. boom na suplementację tej witaminy; wiadomo biznes to biznes, ale... nie bezpodstawny. Niewiele jest jeszcze badań nad wpływem tej witaminy na wypadanie włosów, ale te co są, są wręcz spektakularne. Oczywiście, podobnie jak cynk, witamina D wpływa też dobroczynnie na inne parametry zdrowia, ale dziś o włosach, więc nie będę się o niej rozpisywać. Z suplementacją jej jednak warto uważać. podwyższa ona poziom wapna we krwi, dlatego powinniśmy rozważyć również przyjmowanie magnezu. Witamina K odpowiednio kierunkuje przyswajanie witaminy D, więc o niej również nie zapominajmy. Gdy mamy niedobór witaminy A, przyjmowanie samej D może nam jeszcze bardziej zaszkodzić... Dlatego - ostrożnie! I najlepiej zacząć od sprawdzenia w laboratorium, czy faktycznie mamy jej niedobór
  • estrogenów... (o badaniu hormonów już wspominałam) jednak każda kobieta, która urodziła dziecko doświadczyła tego, w zasadzie, naturalnego niedoboru, pod postacią sypiących się garściami włosów. Na to nic nie poradzimy, trzeba przeczekać i tyle. Warto pamiętać, że karmienie piersią przedłuża ten stan, jednak nieznacznie. Natomiast, niestety moje drogie, trzeba mieć świadomość, że po 40 roku życia, u kobiety zaczyna spadać poziom tego hormonu - stąd może pojawić się wypadanie włosów również na tym etapie "kobiecego" życia


- nie mamy choroby, w której przebieg po prostu wpisane jest tracenie włosów...

- nie reagujemy wypadaniem włosów na stres - to bardzo klasyczny powód - możemy nawet nie zauważyć związku, ale na przykład zmieniamy pracę, bierzemy ślub, kupujemy mieszkanie na kredyt - te stresujące sytuacje również mogą spowodować wypadanie włosów


Jeżeli wszystko sprawdzone, dieta zmieniona, suplementacja wprowadzona, a włos nadal się sypie...


Jest taki bardzo prozaiczny powód, z którego mało kto zdaje sobie sprawę. Otóż włos zakotwiczony jest w skórze cebulką - jedyną żywą jego częścią. I ta cebulka, aby żyć, musi się odżywiać. Zapewniają jej to naczynia krwionośne, które do niej docierają. Może się zdarzyć, że mimo iż we krwi jest prawidłowy poziom substancji odżywczych dla włosa, to naczynia docierające do cebulki są tak słabe, liche i cienkie, że nie są w stanie tych substancji do niej dostarczyć. Potocznie mówiąc - mamy słabo ukrwioną skórę głowy. Może to być skutek chorób serca, ale jeżeli nie, to warto o to ukrwienie powalczyć. Jak? Porządnymi, regularnymi masażami skóry głowy, można je robić podczas mycia włosów szamponem z kofeiną (męskie linie kosmetyków takie preparaty mają), a jeżeli mamy możliwość to zabiegami karboksyterapii, która ma własnie za zadanie zwiększenie ilości naczyń krwionośnych w skórze. Z zabiegów bardziej inwazyjnych (trzeba przy nich po prostu użyć igły), można spróbować mezoterapii, która poprzez samo nakłuwanie skóry głowy pobudzi cebulki, a dodatkowo wprowadzone głębiej substancje aktywne je odżywią; można też spróbować terapii z osoczem bogatopłytkowym, ale jest to kuracja zdecydowanie droższa, a opinie o skuteczności podzielone. Jest jeszcze inny powód, niedokrwionych, niedożywionych cebulek. Zatkane mieszki włosowe, w których cebulka "mieszka" :) Gdy mamy przetłuszczającą się skórę głowy, albo łojotokowe jej zapalenie, albo łupież, albo po prostu stosujemy masę środków do stylizacji włosów - to wszystkie te substancje - łój, zrogowaciały naskórek, resztki kosmetyków - dostają się do mieszków i utrudniają ich ukrwienie naczyniom. To tak jak ze skórą twarzy - ona ma znowu pory- które nie oczyszczane poprzez peelingi i inne zabiegi- zapychają się, powodując, między innymi, wągry i pryszcze. Dlatego, należy pamiętać również o porządnym oczyszczaniu skóry głowy, właśnie peelingami! Może to być po prostu gruboziarnisty cukier wymieszany z szamponem czy odżywką, może to być gotowy preparat, albo zabieg podczas wizyty u fryzjera. Ważne, żeby od czasu do czasu takowy peeling wykonać.


Rozpisałam się niemiłosiernie, ale widać z tego, że jest to rozległy temat...


No to ponownie - skoro stan zdrowia sprawdzony, stan skóry, mieszków i cebulek poprawiony, to teraz pora na produkty, które mogą pomóc w zahamowaniu wypadania, a także przyspieszyć wzrost włosa.


Calcium Panthotenicum


Jest to witamina. Kwas pantotenowy bierze udział w procesach wzrostowych organizmu, dlatego wpływa dobroczynnie na skórę, włosy i paznokcie.

Ja, jak już wielokrotnie wspominałam na Instagramie, stosuję 6 tabletek dziennie tego preparatu. Jest to jedyny preparat, który u mnie zahamował całkowicie wypadanie włosów. Nie twierdzę, że na każdego zadziała podobnie, natomiast wspominałam o nim tak często, bo po wielu latach walki z wypadaniem włosów, doznałam po prostu szoku, że witamina za 7 zł w końcu pomogła.

Pytacie, czy 6 tabletek to nie za dużo. Kwas pantotenowy nie jest toksyczny. Jego nadmiar jedynie może spowodować biegunki, wystarczy wtedy dopasować jego ilość do własnego komfortu :)


Biotebal


Czyli biotyna. Też witamina. Podobnie jak kwas pantotenowy wpływa na stan skóry. Jej niedobór poza wypadaniem włosów, może spowodować również wysypki i stany zapalne na skórze. Jest syntezowana przez organizm, konkretnie przez florę bakteryjną, dlatego teoretycznie jej niedobór nie powinien wystąpić, ale... Antybiotykoterapie, obniżona odporność, to wskazania do suplementacji flory bakteryjnej, gdyż zostaje ona zniszczona. Dlatego, w okresie infekcji, gdy możemy mieć zaburzoną florę bakteryjną warto suplementować biotynę. Nie stwierdzono szkodliwości biotyny, także nie grozi nam jej "przedawkowanie", ale jak z każdym suplementem, warto uważać i robić przerwy.

Ja osobiście, w okresie od września do kwietnia, stosuję 2 tabletki (czyli teoretycznie podwójną dawkę) biotebalu.


Solgar formuła skóra-włosy-paznokcie


Siarka i lizyna, jako baza kolagenu i keratyny oraz cynk - to zestaw, który nie tyle powstrzyma wypadanie włosów (choć niedobór aminokwasu lizyny jak najbardziej temu sprzyja), co sprawi, że włosy będą rosły po prostu piękniejsze. Do tego miedź, która poprawia pigmentację włosa. Stosowałam to swego czasu, faktycznie świetny preparat, jakoś potem zapomniałam o nim. Ważne, że siarka i cynk są pochodzenia organicznego. Do tego jest to preparat małoskładnikowy, bo nic gorszego jak suplement typu "wszystko w jednym" - zwykle nie działa na nic, a niepotrzebnie dostarczamy składniki, których możemy wcale nie potrzebować, albo co gorsza, które dublują się, gdyż są też w innym preparacie, który zażywamy...


Loxon 2% - płyn na skórę głowy


Jest to lek. Preparat na łysienie typu androgenicznego u mężczyzn i kobiet, ale... pobudza namnażanie mieszków włosowych w fazie wzrostu. Także warto go spróbować również przy traceniu włosów z innych przyczyn. Aby go stosować nie można być w ciąży, nie można karmić piersią i nie można mieć nadciśnienia. Cały szkopuł polega na tym, że efekty zobaczymy dopiero po 2 miesiącach bardzo regularnego (1-2 razy dziennie) stosowania. Wtedy następuje zahamowanie wypadania włosów (czego w przypadku innego typu wypadania niż androgeniczne nie zauważymy), natomiast po 4 miesiącach zacznie się wzrost nowych włosów. Jest to doskonały preparat dla kobiet, które straciły bardzo dużo włosów po ciąży - faktycznie efekt "baby hair" jest spektakularny. Niestety Loxon, przynajmniej u mnie, zostawia nieprzyjemne wrażenie posklejanych włosów, także codzienne mycie jest konieczne. No i jest to preparat w stylu odżywek na porost rzęs - jak go się stosuje- efekty są super, natomiast jak się przerwie, kończy się jego działanie...


Jantar, woda brzozowa i Seboradin - wcierki


Nie stosowałam żadnej z nich, ale... dostałam od Was dużo wiadomości, że są to wcierki które u jednych hamują wypadanie, u innych przyspieszają wzrost włosów, albo wzmagają pojawianie się baby hair. Nie są to drogie preparaty, więc myślę, że warto spróbować - tylko pamiętajcie - na oczyszczoną peelingiem skórę głowy! zatkany łojem i naskórkiem mieszek nie przyjmie wcierki i po prostu ona nie zadziała tam gdzie powinna, bo tam nie dotrze!


Olejek Khadi


Zachwalany przez wiele osób olej do skóry głowy o stymulującym działaniu. Bazuje na mieszance oleju kokosowego, sezamowego i rycynowego, ale ma też w składzie inne cenne oleje. Ponoć efekty spektakularne. Miałam, ale nie stosowałam regularnie, gdyż nie jestem w stanie spać z olejem na włosach, który do tego bardzo intensywnie pachnie rozmarynem. A w ciągu dnia, ze względów oczywistych, też nie mam go jak używać. W każdym razie same superlatywy na niego spływają, więc dla amatorów olejowania - polecam.


Napar z pokrzywy i skrzypu polnego


Internety aż huczą od pochwał nad piciem ziół, po których rosną włosy szybciej. Ja nie jestem w stanie tego stwierdzić, bo pokrzywę i skrzyp polny piję od lat po prostu jako herbaty, też dlatego, że mają działanie odwadniające, a u kobiet wiadomo, czasem się to przydaje. Ale... czytałam, że dziewczyny mierzyły sobie "odrost" po miesięcznym i dłuższym piciu tych naparów i były zachwycone.

Skąd takie działanie? A no stąd, że te zioła są źródłem krzemu! Pierwiastka, który w naszym organiźmie jest jak eliksir młodości - zapobiega przedwczesnemu starzeniu, wiotczeniu skóry, usuwa podrażnienia i stany zapalne (świetny przy trądziku różowatym), ma zdolność usuwania z komórek organizmu substancji toksycznych (ponoć na terenach bogatych w krzem, zauważono mniejszą zachorowalność na nowotwory!), no i przyspiesza wzrost włosów. Także zaszkodzić nie zaszkodzi, a może jakaś Roszpunka się z Was zrobi :) Ja na pewno niebawem zacznę terapię z krzemem, ale muszę się jeszcze przyjrzeć dostępnym preparatom z tym pierwiastkiem. Dam znać jak coś fajnego znajdę. A może Wy jakiś polecacie?


Jak już przy naturze jesteśmy, to dostałam również wiele wiadomości od zwolenniczek wyłącznie naturalnych kosmetyków do pielęgnacji włosów. Ekologicznych, bio, organicznych... Zwał jak zwał. O zbawiennym wpływie tego rodzaju kosmetyków przekonałam się przy okazji mojej rocznej przygody z uczuleniem... Ekologiczne kosmetyki do twarzy uratowały moją cerę bez dwóch zdań. Dlatego jestem absolutnym ich zwolennikiem, ale nie napiszę Wam dziś za wiele o nich, bo dopiero się uczę tego typu pielęgnacji.

Ponadto zainteresował mnie też poruszony przez Was wątek wiosennego oczyszczania organizmu oraz stosowania spiruliny i chlorelli. Myślę, że jak będę miała swoje doświadczenia w tej materii, to z pewnością o tym tutaj napiszę.


A tymczasem, podążając dalej śladami wspomnianej w tytule Iris Apfel, lecę zaopatrzyć się w zapas wszystkich opisanych przeze mnie wyżej preparatów - w myśl słów Iris "More is more & less is a bore" I want them all :)





 

Komentarze

Świetny post Soniu!

Czekalam dlugo na kolejny wpis i wreszcie sie doczekalam :) bardzo przydatne porady i wiem ze nie kryptoreklama, ale szczere, sprawdzone informacje! Czekam na wiecej! Pozdrawiam!

Dodaj komentarz