Instagram

Co z tym brzuchem po ciąży?

 


Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem w baaardzo komfortowej dla kobiety sytuacji :) Mam męża lekarza, który co prawda głównie operuje serca, ale od wielu, wielu lat zajmuje się też szeroko pojętą medycyną estetyczną. Pomaga kobietom odzyskać młody, zdrowy wygląd i robi to naprawdę pięknie. Ma niezwykły zmysł estetyczny, bardzo wprawne oko i profesjonalny dryg. I nie piszę tego dlatego, że jest moim mężem, ale dlatego, że od ponad 8 lat obserwuję efekty jego pracy na zadowolonych twarzach (i nie tylko :)) wielu kobiet.

Jest mi strasznie przykro jak czytam nieprzychylne rzeczy o medycynie estetycznej, jak oglądam "dzieła" partaczy tejże specjalności w postaci ust jak joker, albo glonojad, napuchniętych, nienaturalnych twarzy o monstrualnych policzkach...

Dziwi mnie, że ktokolwiek kto posiadł zawód lekarza, śmie wyrządzać taką krzywdę kobiecie i zwać się specjalistą.

Uważam, że wszystko jest dla ludzi, jednak z każdego dobrodziejstwa należy korzystać z umiarem.

Umiar i balans to też jedne z ważniejszych określeń w psychologii.


Nie jestem hipokrytką, znam swoje mocne strony, ale jestem też świadoma zmian jakie zaszły i niebawem zajdą w moim ciele i wyglądzie, chociażby ze względu na trzy ciąże jak również ze względu na mój wiek. Nie będę krzewić tezy, której z resztą oczekuje ode mnie środowisko psychologiczne, że należy starzeć się z godnością i pogodzić z zachodzącymi zmianami. Gdybyśmy starzeli się z takim właśnie przyzwoleniem, nikt nie farbowałby siwych włosów, nie używał kremów przeciwzmarszczkowych, nie chodził do dentysty leczyć zęby, robić protezy itp... Nie o to chodzi. Nie unikniemy śladów upływającego czasu, ale tak jak pojawiają się coraz to nowsze metody leczenia, przedłużania życia, z których każdy chory chętnie korzysta, tak samo pojawiły się metody zapobiegania przedwczesnemu starzeniu, bądź te, które umożliwiają naprawienie tego, co czas i życie zniszczyło.


Tak sobie wymyśliłam, że chętnie opowiem Wam o różnych zabiegach, specyfikach, metodach, preparatach, urządzeniach ufff...., które obecnie są "w modzie", które faktycznie działają, których lepiej unikać, w co warto zainwestować, a czego się nie tykać :) Nie od strony reklamującego się gabinetu, ani firmy sprzedającej dane "cudo", ale od strony bacznego obserwatora i początkującego użytkownika :) Co Wy na to?


Od razu przyznam Wam się do tego, co już zdążyłam wypróbować. Od 8 lat, w miarę regularnie stosuję botox. Poświęcę temu osobny post, ponieważ niebawem ponownie będę ten zabieg robić, także na "świeżo", z dokumentacją zdjęciową opowiem Wam co i jak :) Robiłam też kilkukrotnie bardzo silne, medyczne peelingi i o nich też niebawem. Mezoterapia skóry głowy, to zabieg który uratował mnie przed wyłysieniem po ciąży, natomiast to, o czym chcę Wam dziś napisać, to dość młoda, szczególnie w Polsce metoda rewitalizacji skóry - wszczepianie specjalnych nici.

W ciąży byłam trzykrotnie i za każdym razem los był dla mnie niesamowicie łaskawy. Tyłam zwykle 9-10 kg, nie miałam rozstępów, a do wagi sprzed ciąży wracałam w tydzień. Ze skórą na brzuchu, też nie było w zasadzie problemu. Szybko wracała jej jędrność, a brzuch bez większego wysiłku z mojej strony stawał się płaski. Niestety po trzeciej ciąży, zauważyłam, że w górnej części brzucha skóra nie jest już taka jędrna jak wcześniej, co prawda jak stoję prosto, to brzuch jest nadal płaski, ale gdy się ruszam, pochylam, pojawia się spora wiotkość i mocno się marszczy. Wiem, wiem, dla wielu kobiet i to po tylu ciążach, taki brzuch to ideał, mam tego świadomość, niemniej jednak moje własne poczucie estetyki gdzieś tam mnie uwierało na myśl o zbliżającym się lecie i bikini, w którym po prostu lubię chodzić :) Dlatego zaczęłam kombinować co by tu zmalować, żeby brzuch był znów taki jak kiedyś.


Mezoterapia

Można ostrzykiwać brzuch, tak jak i skórę twarzy, szyi czy dłoni, specjalnymi koktajlami zawierającymi w swoim składzie substancje które odmładzają, odżywiają, poprawiają napięcie. Są też i takie rodzaje mezoterapii, które niby redukują cellulit.

Z naukowego punktu widzenia, nie ma żadnych dowodów, że mezoterapia w ogóle działa. Znawcy uważają, że to sama forma nakłuwania miejsce w miejsce skóry powoduje, że fibroblasty znajdujące się w skórze właściwej, drażnione przez igłę stymulowane są w ten sposób do zwiększonej produkcji kolagenu i elastyny - czyli elementów jędrnej i młodej skóry, które zanikają z wiekiem. Nie będę się wymądrzać, gdyż lekarzem nie jestem, wiem natomiast tyle, że wiele, bardzo wiele pacjentek widzi efekt po serii takich zabiegów i są z tego efektu zadowolone. Więc nie ma co z tym dyskutować. Sama robiłam sobie mezoterapię skóry głowy, gdyż po ciąży bardzo wypadały mi włosy i też efekt był świetny. Z małym ale... jest to zabieg z serii hard core - skóry głowy nie da się znieczulić i ból jest delikatnie mówiąc spory. No ale albo wytrzymasz ból, albo wyłysiejesz, także tego.... W każdym bądź razie, stwierdziłam, że niespecjalnie znajdę w sobie motywację, żeby co dwa tygodnie, pewnie z 10 razy, wykonać zabieg mezoterapii na brzuchu. Szewc bez butów chodzi, z systematycznością u mnie na bakier...


Sculptra

Jest to kwas polimlekowy, którego zadanie jest jedno - zwiększyć gęstość skóry. Znany i stosowany od lat. Jego podanie to też pewna forma mezoterapii. Faktycznie skórę zagęszcza, jednakże również w tym przypadku wymaga systematyczności (należy wykonać 3 zabiegi w odstępie 6 tygodni), a ostateczne efekty widoczne są po zakończeniu całej terapii, czyli ho ho ho... No i kolejnym minusem jest cena tego zabiegu. Liczona niestety w tysiącach zł. Do tego ostatnie doniesienia nie są pocieszające. Ze względu na sporą ilość skutków ubocznych, preparat ten został wycofany z użytku w kilku krajach.


IPL, laser, termage, radiage, ultradźwięki itp.

Każdej z tych "magicznych" metod kiedyś pewnie poświęcę nieco więcej uwagi. Są to wszystko metody przy wykorzystaniu specjalistycznych urządzeń, każda z nich ma inny mechanizm działania. Część jest faktycznie skuteczna, inne drogie i nic nie warte, a wręcz, w niewprawnych rękach, mogą być niebezpieczne. Rozważałam zabieg Zafirro i o nim pewnie napiszę najszybciej, gdyż planuję go przetestować na twarzy, jednak mój szanowny małżonek zaproponował mi coś innego....


Nici

Nici to od wielu miesięcy absolutny hit gabinetów medycyny estetycznej. Jest ich bardzo wiele rodzajów, a co za tym idzie, mają też różne wskazania. Są nici tzw. permanentne, które zastępują taki typowy, chirurgiczny lifting i przeznaczone są dla osób bardzo dojrzałych z wyraźnymi oznakami starzenia. Efekt jak i ich cena są piorunujące :) Są też nici, które po kilku miesiącach wchłaniają się w skórze, ale podczas ich wszczepiania mają na sobie "haczyki", które zakotwiczają się w tkance i można nimi nieco unieść lekko opadające tzw. "chomiki" i poprawić owal twarzy. Są też takie nici, których działanie można przyrównać do działania wcześniej opisanej mezoterapii. Wszczepia ich się bardzo dużo pod skórę, tworząc niejako "stelaż" i przez kilka miesięcy się w niej rozpuszczają, drażniąc przez ten czas, samą swoją obecnością fibroblasty, które rozleniwione wiekiem zaprzestały bądź ograniczyły produkcję kolagenu i elastyny. Dzięki temu, przez cały czas skóra stopniowo się zagęszcza, pogrubia, odmładza. I właśnie taki zabieg wybrałam dla swojego brzucha. Wiem, że hasło "wszczepienie nici" nie brzmi zachęcająco. Ale zabieg jest całkowicie bezbolesny. Skórę znieczula się specjalnym kremem, dzięki czemu, mimo 60 wkłuć, przez które miałam podane pod skórę nici, zupełnie nic a nic nie czułam. Teraz pozostaje mi poczekać kilka tygodni, może miesięcy na ostateczny efekt. Niewątpliwą zaletą tego zabiegu jest fakt, iż potrzebny był tylko jeden :). Poza tym w ogóle nie bolał, nie wymaga rekonwalescencji i poza dwoma małymi siniakami nie ma po nim śladu.


A poniżej, trochę golizny :) To mój brzuch przed wszczepieniem nici. Będę Was na bieżąco informować jak się miewa i czy coś się w nim zmienia (no poza świątecznym jego powiększeniem :))

 

 

 

 

Komentarze

podziwiam i dziekuje bardzo !!

Soniu bardzo lubię czytać Twoje posty !! Cudownie piszesz !!

hej Soniu,

Szkoda ze zaprzestałaś pisac bloga bo zapowiadal sie bardzo fajnie i czekałam (ciagle czekam) na kolejne relacje z zabiegów medycyny estetycznej, które mnie osobiście bardzo interesują!

Świetnie wyglądasz.

Świetnie wyglądasz. Chciałabym mieć taki brzuch po trzech ciążach. Ps. Czekam na wpis o botoksie ;)

Ciesze sie ze na Ciebie trafiłam...:)

Od deski do deski przestudiowalam kazdy Twoj wpis jestem pełna podziwu dla ciebie jako kobiety matki i zony śledzę Cie na Instagramie od dzis mam w "obserwowanych" Chciałabym kiedys dojsc do takiego momentu w moim zyciu jak Ty ja w wieku 19 lat urodziłam córkę przekreślając tym samym drogę na wymarzone studia ktore podejmuje wlasnie teraz gdy córka idzie do 1 klasy, jestem po rozwodzie i innych zawirowaniach życiowych ktore odcisnęły piętno na skórze mojej twarzy. Przez co niesamowicie dręcze sie iż znalezienie potencjalnego przyszłego partnera bedzie graniczyć z cudem zwłaszcza ze jestem na 1 roku studiow i z grupie z ludźmi odbiegającymi ode mnie wiekowo czuje sie stara brzydka i ogolnie fe. Dzieki tobie uzmysłowiłam sobie ze nawet tak piękna zgrabna i zadbana kobieta ma co do swojego wyglądu i samej siebie jakies "ale" ale co najważniejsze nie dołuje sie w tym temacie tylko szuka rozwiązań Z niecierpliwoscią czekam na kolejne notki tymczasem zacząć udanego rodzinnego wypoczynku jeśli w ogole znajdziesz na to czas

Ciekawy post!

Podoba mi się, że piszesz tak szczerze i otwarcie o wszystkim, nie robisz "reklamy", tylko dzielisz sie swoimi doświadczeniami ! Bardzo ciekawy post!

Świetnie zebrana wiedza !

Bardzo fajny post :) Ja jestem jak najbardziej zainteresowana i poproszę o więcej :) pozdrawiam Gosia

Super post :)

A powiedz jak wygląda brzuszek po ? Jest duża roznica ? Polecasz ten zabieg ?

prawieidealna

O rany jaka chudzinka... Patrzę i widzę że trzeba się wziąć za siebie ;) Koniecznie daj znać jak efekty :)

Dodaj komentarz