Instagram

Piękny umysł

 

Piszę dziś dla Was post z dziedziny psychologii, która sprawiła iż od zawsze chciałam zgłębiać tę naukę. Nie wiem, czy istnieje bardziej niezwykła, fascynująca i ciekawa gałąź psychologii i psychiatrii, niż właśnie ta, która się tym zajmuje. Zapraszam Was dziś, w niezwykłą podróż po ludzkiej psychice, po mrocznych tajemnicach, jakie niosą za sobą zaburzenia osobowości...

 

Na początek muszę, choć pewnie część z Was o tym wie, wyjaśnić czym jest ta osobowość...

Otóż, bardzo krótko:

 

OSOBOWOŚĆ = TEMPERAMENT + CHARAKTER

 

O temperamencie wspominałam w artykule o tym jak poznać, czy nasze dziecko nada się na Harvard. Całość teorii mogłaby Was przytłoczyć :), dlatego ją pominę, a dla wnikliwych polecam Regulacyjną Teorię Temperamentu Jana Strelau. W skrócie, to uwarunkowany genetycznie zespół cech, które ujawniają się już w pierwszym roku życia. Co  do charakteru, to podobno dziedziczy się go po tatusiu :)

 

Heraklit z Efezu mawiał, że charakter jest naszym przeznaczeniem. Mimo, iż troszkę czasu upłynęło od tamtej pory, nie można się z nim nie zgodzić. Charakter wyznacza nasze wybory. Czy jesteśmy wrażliwi, kulturalni, czuli, albo wyrachowani i przebiegli. To jak spostrzegamy świat i w nim działamy, wyznacza naszą przyszłość. Temperament i charakter, to dość stałe elementy. Aby cokolwiek zmienić, trzeba się napracować, a przede wszystkim być świadomym potrzeby zmiany. Ale nie o tym dziś.

 

Zaburzenia osobowości to dość tajemnicza sprawa. Nie ma na nie lekarstwa, bardzo opornie poddają się psychoterapii, a najlepsze, że najbardziej doskwierają nie samemu dotkniętemu nimi delikwentowi, ale otoczeniu. Myślicie, że Was to nie dotyczy? Ani Waszych bliskich? Statystycznie, 13-18% społeczeństwa, to ludzie z zaburzeniami osobowości. Ale, że ze statystyką wiadomo jak jest, tak w praktyce to około 20%. Czyli co 5 człowiek...

 

Zaburzenie osobowości, to sztywny wzorzec zachowania, czyli powtarzalny. Wyostrza się wraz z wiekiem, a swój początek ma w trakcie dorastania...

 

Nie będę Was więcej trzymać w niepewności. Oto lista typowych zaburzeń osobowości, występujących baaardzo często w przyrodzie. Tylko nie szukajcie wśród nich siebie! Osoba naprawdę chora, nigdy się do tego nie przyzna :)

 

OSOBOWOŚĆ SCHIZOIDALNA

 

Wyobraźcie sobie samotnego informatyka. Takiego, co mu wystarcza monitor za rodzinę i przyjaciół. On nigdy nie dąży do zdobywania nowych znajomości. Drażni go obecność innych ludzi, ich nadmierna aktywność i wchodzenie z buciorami w jego życie,  gdy pytają "jak się masz?". Jak już mu się zdarzy poznać dziewczynę, to żeby z nim wytrwać, musi być wróżką, żeby się domyśliła co on czuje. Słabo wyraża emocje... Generalnie nie za bardzo w ogóle potrzebuje jakiejkolwiek stymulacji. Dla niego efekt WOW będzie, jak wypije lampkę szampana na Sylwestra! Powie wtedy: "O ja nie mogę! Ale się działo!!!". Chcesz mu dogadać? Tak, żeby mu w pięty poszło? Nie kłopocz się, to co o nim myślisz, ma tak samo w poważaniu, jak to, co myśli o nim jego ojciec czy szef. Generalnie robi wrażenie mrukliwego bufona. Niemniej jednak, przy ogromie niedogodności jakie niesie za sobą to zaburzenie osobowości, jak już jakieś mieć, to własnie to :):)

 

Znacie Shreka? To typowy przykład osobowości schizoidalnej :)

 

OSOBOWOŚĆ PARANOICZNA

 

Chciałam napisać charakterystyczne cechy takiej osoby, według kryteriów klasyfikacji zaburzeń psychicznych, ale... Przypomniał mi się Macierewicz...

No dobra. Napiszę jednak te kryteria...

 

Osoba cierpiąca na zaburzenia paranoiczne nie darzy nikogo zaufaniem. Jest podejrzliwa wobec każdego. Jego motywy uznaje za wrogie i podstępne. Stale czuje się atakowana. Do tego jest przepełniona złością i, czego nie okazuje, bardzo zazdrosna...

 

Spośród wszystkich zaburzeń osobowości, akurat to nie jest wcale rzadkością... Znacie kogoś takiego?

 

OSOBOWOŚĆ NARCYSTYCZNA

 

Moje absolutnie ukochane zaburzenie osobowości. Normalnie aż czuję dreszcze jak o nim wspominam... Żartuję. Życie z kimś takim, może doprowadzić do samobójstwa. Serio.

 

Miałam kiedyś takiego pacjenta. Była to moja porażka terapeutyczna na całej linii. Uznał, że będę jego. Był emerytowanym... kimś ważnym. Jego arogancja była... tak arogancka, że nawet Chuck Norris nie dałby jej rady :) Generalnie jego wizyty polegały na monologu, po którym oczekiwał, że będę piać peany podziwu na jego cześć. Musiał czuć się podziwiany.. Zobaczył, że mam auto z mocnym silnikiem, więc podchwycił temat i opowiadał jakie to auto sobie właśnie kupił... Wiecie, żebym się posikała...

Oczywiście kupił je, bo ma kontakty, koneksje, jest ważny i poważany... Nie jakiś tam, byle Kowalski...

Chwilę grozy przeżyłam, gdy przyszła kolej jego wizyty, a ja byłam w trakcie ratowania pacjenta z atakiem schizofrenii paranoidalnej... No kurczę, czasem tak bywa... Narcyz nie znosi czuć się pominięty i zlekceważony... Po tej sytuacji miałam generalnie "przesrane". Tak zamanipulował moim szefostwem, że ledwo się wybroniłam. Bo ubeckie metody manipulacji to jego drugie imię... Konkludując, trzeba na takich uważać. Bez dwóch zdań.

 

OSOBOWOŚĆ BORDERLINE

 

Tutaj nie ma żartów. Psychiatrzy mawiają - jak będziesz mieć romans z kobietą z borderline, to uważaj. Takiej kobiety się nie zostawia. Ona Ci na to nie pozwoli..

 

Według mnie, to najbardziej destrukcyjne i przerażające zaburzenie osobowości. "Z pogranicza"...

Częściej zauważalne u kobiet, choć znam też takich mężczyzn...

 

Wyobraźcie sobie kobietę, która w sekundę zakochuje się bez pamięci. Oddaje całą siebie. Żyje drugim człowiekiem. Wielbi, idealizuje.., jest w stanie zrobić wszystko dla niego, wszystko poświęcić... do czasu. Powiedzmy, że partner musiał zostać pół godziny dłużej w pracy. Dla niej, nie do pomyślenia. Już jej nie kocha. Nie szanuje. Jak mógł to zrobić. To jakaś katastrofa. Jest śmieciem, najgorszym palantem jakiego mogła spotkać. Zero, które trzeba zniszczyć. Nie, To ona musi siebie zniszczyć. Nie zasługuje na niego. Rzuca się w spazmach złości i nienawiści. Wypija wszystko co z alkoholem w domu. To za mało. Bierze leki. Nie ważne jakie. Od razu lepiej, lżej na sercu i duszy... Nienawidzi go. Nienawidzi siebie. Nieee, kocha go, on jest przecież jedyny, który ją rozumie... Ale jak mógł jej to zrobić... Nie wrócić jak obiecał... Nieee, za mało alkoholu, za mało leków... dalej czuje napięcie... Żyletka. Tak, teraz jest dobrze...

 

To nie scenariusz filmu. To klasyczny, bardzo klasyczny przykład sytuacji w życiu osoby z zaburzeniem z pogranicza. To są jej myśli, emocje, to czego doświadcza.

 

Znacie film z Angeliną - "Przerwana lekcja muzyki"? Polecam.

 

OSOBOWOŚĆ HISTRIONICZNA

 

Zebranie w korporacji. Wszyscy już są. Dopiero wtedy wchodzi  Ona. Celowo spóźniona, żeby wszyscy patrzyli. W koszuli rozpięty o jeden guzik za dużo. Celowo. Trochę za krótka spódnica. Też nie przypadek. Nowy szef sprzedaży siedzi, takiej okazji nie można przepuścić. Co prawda właśnie rozpracowuje informatyka z firmy zewnętrznej, który montuje nowe oprogramowanie, ale to nic. Ten też musi ją uwielbiać i pożądać. Już jej głowa w tym, żeby tak się stało. Oj! Właśnie się potknęła koło tego "nowego", upada, zrywa korale, łamie obcas. Co za pech! Kilka dni później. Niby seks był, ale generalnie to ją olał. Właśnie dzwoni do niego z wanny, w której " ma zamiar podciąć sobie żyły" bo on ją wykorzystał i zostawił... On wszystko rzuca, jedzie do niej, w końcu jej urok osobisty i dramatyczne pozy wygrywają... Aż na horyzoncie pojawi się nowy szef... sprzedaży, marketingu, PR... Whatever...

 

OSOBOWOŚĆ DYSSOCJALNA/ANTYSPOŁECZNA/PSYCHOPATA

 

Temu zagadnieniu poświęcę osobny artykuł. Niemniej jednak, wracając do tego, co mawiają psychiatrzy - kobiety z borderline nie można opuścić, bo cię zniszczy. Mężczyzny z zaburzeniem dyssocjalnym też nie. Zniszczy cię dwa razy.

 

Nie przestrzega zasad i reguł - sam je wyznacza

Korzysta z kłamstwa i manipulacji

Obwinia innych o swoją krzywdę

Bywa arogancki, roszczeniowy, agresywny

Nie ma skrupułów ani poczucia winy

Jest lekceważący w pełnym tego słowa znaczeniu... ale Tobie wyda się czarujący...

 

Pytanie do kobiet. Musiałyście kiedyś gotować obiad na określoną godzinę, z groźbą obrażenia się na tydzień? Albo układać skarpetki i koszule kolorystycznie w szafie? Równo, od linijki? A może po każdym użyciu wycierać zlewozmywak na sucho? Albo sprzątać tak, żeby przejść test białej rękawiczki? Voila!

 

OSOBOWOŚĆ OBSESYJNO-KOMPULSYJNA

 

Pamiętacie Bree z "Gotowych na wszystko"? Albo Detektywa Monka'a? Albo znakomitą rolę Jacka Nicholsona z "Lepiej być nie może"? A Adasia Miauczyńskiego z "Dnia świra"?

 

Zaburzenie lękowe - obsesyjno-kompulsyje, to okropna sprawa, acz dla "widza" bardzo spektakularna i zabawna :)

 

Ludzie potrafią myć ręce tysiąc razy na dzień. Albo chodzić chodnikiem tylko po niepopękanych kafelkach. Albo pić kawę tylko i wyłącznie o tej samej porze, w tym samym kubku. Albo wszystko na raz.

 

Do tego są świetnie zorganizowane, wręcz perfekcyjne, skoncentrowane na szczegółach, absolutnie sztywne w swoich zachowaniach (spróbuj zakazać takiej osobie umycia rąk :) powodzenia ), nadmiernie ostrożne, kontrolujące innych.

 

"Co? Nosy większe niż apetyty?" W taki sposób Nicholson zwrócił uwagę Żydom na fakt, iż zajęli jego ulubiony stolik w restauracji. Typowe dla takich ludzi.

 

OSOBOWOŚĆ ZALEŻNA I UNIKAJĄCA

 

Te typy osobowości opiszę łącznie. Są mało spektakularne, cierpią bardzo w cieniu egzystencji innych. Rzadko trafiają do terapeuty, lekarza. Godzą się na wszystko, co im los przyniesie, co nie znaczy, że nie potrafią dać w kość bliskim.

 

Nie potrafią odmawiać, stale potrzebują wsparcia. gdy są samotne, czują się bezradne...Nie są w stanie wziąć na siebie odpowiedzialności za cokolwiek...

 

Z powodu lęku przed krytyką unikają wypowiadania swoich opinii. Postrzegają siebie jako osobę gorszą od innych, nieatrakcyjną. Mają wiecznie towarzyszące poczucie nieprzystosowania i braku kompetencji.

 

Dla mnie to bardzo smutne zaburzenie. Blokuje inteligencję. Hamuje życiowe powodzenie. Znam mnóstwo takich osób.

 

Najgorsze w zaburzeniu osobowości jest to, że prowadzi ono nieuchronnie do destrukcji. Prędzej czy później. To, co pisałam wcześniej, że dotknięta tym zaburzeniem osoba nie zdaje sobie z niego sprawy, tylko dla otoczenia jest nie do zniesienia...

Pacjenci z tego typu zaburzeniami trafiają do specjalisty w krytycznych momentach - gdy tracą po raz kolejny pracę, czeka ich  -enty rozwód, nie mają kontaktu z dziećmi i nie wiedzą dlaczego, są miliarderami bez jednej bliskiej osoby...., nie wychodzą z domu kilka lat...

Dopiero w takim krytycznym momencie osoby takie trafiają na leczenie. Ale o jego skuteczności już pisałam...

 

Wspomniałam też, że według teorii, wiek wyostrza poszczególne cechy danego zaburzenia. Ale jest też tak, że właśnie wiek sprawia, że człowiek uczy się żyć ze swoim zaburzeniem. Terapeuci twierdzą, że koło 40-45 roku życia, zaburzone osoby, jeżeli tylko zdają sobie sprawę ze swojej choroby, wykorzystując swój intelektualny potencjał, są w stanie kontrolować poszczególne objawy tak, aby być "w miarę przyjaznym" dla otoczenia.

 

Na koniec coś, co pewnie po w/w lekturze zastanawia wielu z Was. Tzw. rys osobowości. Niemalże każdy dostrzega w sobie cechy, charakterystyczne dla jednego, bądź wielu zaburzeń osobowości. Jeżeli faktycznie te cechy występują w naszym zachowaniu, oznacza to, iż mamy "rys" danego zaburzenia. Tzn. nie rozwinęła się u nas z różnych względów pełna gama objawów, tylko niektóre, jednak charakterystyczne. Upierdliwy dziadek, gderliwa ciotka, pedantyczna matka... To właśnie rysy osobowości. Nie są groźne, tworzą naszą historię :) Tego nie da się zapomnieć :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 


 

 

Komentarze

Dodaj komentarz