Instagram

Nieśmiałość - trochę wymądrzania

 

 

Miało być o osobowości i jej tajemnicach, ale ktoś mnie namówił na post o nieśmiałości ;) A co się odwlecze... także mimo iż odnoszę wrażenie, że ten temat "przewałkowany" był już milion razy, kto ciekaw mojego punktu widzenia, zapraszam do lektury.


Nie będę ukrywać, że nieśmiałość jest mi bardzo bliska. Przez nią nigdy nie nauczyłam się tańczyć rumby, nie pojechałam w wiele fajnych miejsc. Ominęło mnie też wiele imprez towarzyskich, spotkań, zabaw... Miałam niewielki krąg znajomych i przyjaciół.  Na szczęście ktoś w porę wyciągnął do mnie rękę (może nawet i nieświadomie) i dzięki temu nieśmiałość nie zniszczyła mi życia. Bo niestety i tak może być. Ta skrajna, prowadzić może wręcz do izolacji społecznej i zaburzeń psychicznych. Ale zwykle, gdy nie ma nam kto pomóc, gdy brakuje nam motywacji, żeby zawalczyć o siebie, po prostu przeżywamy życie na o wiele niższym poziomie aktywności niż moglibyśmy je przeżyć. Osoby nieśmiałe, nie mają takiej "siły przebicia", nie potrafią "sprzedać" swojej wiedzy, umiejętności. W dzisiejszych czasach, gdzie w cenie jest przebojowość, przegrywają, mimo często wyższych kwalifikacji, większej inteligencji, z osobami które potrafią zrobić wokół siebie show.

Nawet wieloletnie badania psychologów pracy pokazują, że osoby nieśmiałe wybierając zawód, kierunek studiów, zaniżają swoje kompetencje i w rezultacie lądują na gorszych stanowiskach, bo wolą bezpieczeństwo niż odrobinę ryzyka.


Nieśmiałość tłumaczona jest na różne sposoby. Co trend psychologiczny to nowa teoria. Trochę genów, trochę wychowania, trochę pecha w życiu (traumatyczne doświadczenia). Wszędzie trochę racji. Ja wychodzę z założenia, że nie ważne jak się zaczęło, ważne jak się skończy, dlatego daruję sobie genezę nieśmiałości.


Mamy nieśmiałe dziecko. Chcemy mu pomóc. Jak?


Przede wszystkim, jak z każdą pomocą psychologiczną, również w tym przypadku, nawet jeżeli dziecko jest jeszcze dość małe, jako "pacjent" musi chcieć poprawić swoją sytuację. Musi widzieć w tym sens. Mieć motywację do zmiany zachowania, a co za tym idzie myślenia. Dlatego my, rodzice musimy tę motywację w dziecku wzbudzić. Pokazać jakie korzyści będzie miało, gdy postara się o siebie zawalczyć. I tu pole do popisu naszej wyobraźni.

Dziecko uczy się przez modelowanie. Pokazujmy mu więc, jak my radzimy sobie w różnych sytuacjach i jaką korzyść z tego mamy - jak poznajemy nowych znajomych, jak zachowujemy się w miejscach publicznych, jak rozmawiamy z obcymi itp. Dzięki temu, pokażemy dziecku, że warto przezwyciężyć swoje obawy, aby żyło się ciekawiej.


Ważne jest również, żebyśmy dokładnie sprawdzili jak to u naszego dziecka z tą nieśmiałością jest. Bo, może się okazać, że dziecko świetnie czuje się w grupie dzieci, jest duszą towarzystwa, nie ma problemu z nawiązywaniem nowych znajomości, ale na przykład okropnie boi się nauczyciela, ma lęk przed dorosłym, przed autorytetem. Albo odwrotnie, wśród dorosłych czuje się jak ryba w wodzie, podczas rodzinnych spotkań recytuje wiersze przed całą rodziną, opowiada historie, śmieje się i bawi, a na placu zabaw, stoi jak sparaliżowane gdy ma przed sobą piaskownicę pełną dzieci.

To bardzo istotny moment, bo będziemy wiedzieć na jakiej płaszczyźnie pracować z dzieckiem.


Zanim pokażę Wam jak ja pracowałabym z nieśmiałym dzieckiem, musicie poznać kilka bardzo istotnych faktów o nieśmiałości.


Musimy pamiętać, że dziecko nieśmiałe, ma zwykle bardzo niskie poczucie własnej wartości i wiary w swoje możliwości. Dlatego trzeba je bardzo delikatnie traktować.

Takie dziecko bywa też zazdrosne o innych, bo zazdrość to lęk przed porównaniem. Czasem wystarczy jedno zdanie "Zobacz! Zosia tak świetnie bawi się z kolegami, a ty co? Stoisz jak słup soli".

Nigdy, przenigdy coś takiego nie zmotywuje do działania osoby nieśmiałej.

Wyobraź sobie droga mamo, że po świętach przybyło Ci parę kilo i jakoś nie możesz się zabrać za ich zrzucenie, a lato tuż za pasem. I nagle słyszysz od męża "Nooo, ta Anka spod 7 mocno schudła, widziałaś? Świetnie wygląda! Ma dziewczyna silną wolę!".

Fajnie Ci?

No właśnie.

Także nigdy nie porównuj swojego dziecka do innych. Oczywiście są jednostki, które zacisną zęby i powiedzą, co? ja nie dam rady? to patrz!; ale wierz mi, nigdy nie usłyszysz tego z ust osoby nieśmiałej. To tylko umocni ją w przekonaniu, że się do niczego nie nadaje.


Kolejna rzecz, której nie wolno robić mając dziecko nieśmiałe, to etykietowanie. Gdy w kółko będziemy mówić o swoim dziecku, że jest nieśmiałe, to nawet jeżeli było to tylko chwilowe zachowanie związane z wiekiem (dwulatki zwykle chowają się za mamą przy obcych), albo dotyczące jednej, konkretnej sytuacji, dziecko w końcu w to uwierzy i samo zacznie o sobie tak mówić i myśleć.

Osobiście bardzo podoba mi się określenie - moje dziecko jest bardzo ostrożne w poznawaniu świata. Z szacunkiem i zrozumieniem.


No i dalej. W psychologii mówimy często o "samospełniającej się przepowiedni". Jeżeli zakładamy, że coś jest jakie jest, to zwykle takie się stanie :) Na przykład:

Żona podejrzewa męża o zdradę (bo ostatnio  dłużej siedzi w pracy). Chodzi naburmuszona, podejrzliwa, smutna, nieobecna. Na zaczepki męża reaguje ozięble (bo przecież ma inną, co chce ode mnie!), nie chce rozmawiać (nie chciał rozmawiać, wolał poszukać sobie innej, to teraz niech spada!), odsuwa się emocjonalnie. W konsekwencji istnieje duże prawdopodobieństwo, że mąż faktycznie znajdzie sobie kogoś, kto w końcu poświęci mu swoją uwagę...

Nieśmiałe dzieci (i dorośli oczywiście też) bardzo często mają taki schemat myślenia. Chłopiec nie podejdzie do grupy dzieci, bo myśli, że pewnie mają go za dziwaka. Stoi i z daleka się przygląda. No i bankowo, po kilku takich akcjach każde dziecko pomyśli, że ten co tak stoi i się przygląda z daleka to dziwak...

Pokażę Wam później jak pomóc dziecku przerwać takie myślenie.


Innym  częstym mechanizmem myślenia osoby nieśmiałej jest nadużywanie tzw. "podstawowego błędu atrybucji".

Dziewczynka zgłasza się do odpowiedzi na lekcji. Początkowo dobrze jej idzie, ale w pewnym momencie zacina się. Nauczycielka zamiast ją naprowadzić na odpowiednie rozwiązanie, zaczyna krzyczeć, wyzywać od leni, nieuków, w końcu wstawia ocenę niedostateczną.

Nieśmiałe dziecko odbierze taką sytuację jako prosty komunikat. Tak jak myślałam, jestem do niczego, nauczyciele są groźni, trzeba się ich bać. Następnym razem już się nie odezwę.

Błąd atrybucji polega na tym, że nie bierzemy pod uwagę innych okoliczności, które spowodowały takie zachowanie nauczycielki, czyli np. że rano dowiedziała się, że jej tata jest ciężko chory, w drodze do pracy zepsuł jej się samochód, a jak szła chodnikiem, to potknęła się i upadając potargała płaszcz. Osoba nieśmiała w sobie będzie upatrywać źródło i powód złości nauczyciela.


Oczywiście zarówno błąd atrybucji jak i samospełniająca się przepowiednia zdarzają się każdemu, nie są zarezerwowane dla nieśmiałych, ale w ich przypadku to nad wyraz częsty sposób interpretowania rzeczywistości.


Ufff....


Ok, teoria teorią, ale co zrobić, tak namacalnie.


Jestem orędowniczką podejścia poznawczo-behawioralnego w psychologii. Najbardziej naukowego i przebadanego sposobu pomagania. Nie umniejszam innych nurtów terapeutycznych. Ja po prostu wierzę w szkiełko i oko.


O co chodzi? A no o to, że każdy z nas sam nadaje znaczenie wszystkiemu co go otacza.

Czyli jeżeli Ty uważasz, że na przykład stąpanie po popękanych płytkach chodnikowych jest niebezpieczne bo spowoduje jakieś straszne nieszczęście, to dla Ciebie tak jest i żadne tłumaczenia i argumenty tego nie zmienią.

Chodzi też o to, że zmieniając pewne swoje zachowania, nawyki, otrzymując w zamian pozytywne wzmocnienie (nagrodę) zmieniamy sposób myślenia.

Czyli na przykład, jeżeli pewnego dnia stwierdzisz, że raz kozie śmierć, że spróbujesz jednak stanąć w drodze do pracy na te popękane płytki chodnikowe i przekonasz się sam, na własnej skórze, że nie stało się żadne nieszczęście (to jest ta nagroda), to istnieje duże prawdopodobieństwo, że przestaniesz myśleć o tych płytkach chodnikowych jako o sprawcach nieszczęść i uwolnisz się o tej obsesji.

To tylko taki "filmowy" przykład. Ale mniej więcej pokazuje jaki mamy wpływ na interpretację rzeczywistości i jak sami nadajemy znaczenie wszystkiemu wokół.


Jak to się ma do nieśmiałego dziecka?


Jeżeli dziecko zobaczy, że zachowania których się obawiało, nie sprawiają niczego złego, że na przykład podejście do koleżanki i zapytanie o imię nie spowodowało salwy śmiechu innych dzieci, a umożliwiło wspólną zabawę (nagroda), że zgłoszenie się na lekcji do odpowiedzi nie spowoduje złości nauczyciela, a jego uznanie (nagroda), powolutku samo zacznie inaczej myśleć i oceniać rzeczywistość. Chodzi o trenowanie. O eksperymentowanie. O sprawdzanie w "realu" pewnych zachowań i reakcji na nie.


ZMIANA ZACHOWANIA - NAGRODA - ZMIANA MYŚLENIA


Od czego zacząć?


Od bardzo, bardzo drobnych zmian.


Miałam kiedyś pacjenta, który miał niezwykle lękową osobowość. Swoje życie poukładał tak, żeby żadna czynność dnia codziennego nie wprowadzała go w niepotrzebny stres. Budził się zawsze o tej samej porze. W ten sam sposób organizował każdą minutę doby. Zawsze jadł to samo, na tej samej zastawie. O tej samej godzinie, co do minuty. Zwrócił się do mnie z problemem nadmiernego pocenia się podczas spotkań biznesowych. Wiecie od czego zaczęliśmy terapię? Od zmiany godziny picia porannej herbaty. Robił to zawsze o 7 rano. Zaproponowałam 7.30. Ale miał taki wysoki poziom lęku w sobie, że zgodził się początkowo jedynie na 7.05! Po trzech tygodniach doszliśmy do 7.30!!!

Chciałam zobrazować jak czasem drobne muszą być zmiany, żeby w ogóle zachęcić kogoś do działania. Dlatego nie wolno rzucać nieśmiałego dziecka na głęboką wodę. Nigdy!


Macie dość?

Macie na pewno :)

Miało być krótko i na temat, a wyszło jak zwykle.

Dlatego Empiryczna Instrukcja Pomagania Nieśmiałemu Dziecku w następnym poście :)


 

Komentarze

Uwielbiam Cię czytać, proszę

Uwielbiam Cię czytać, proszę o więcej postów ! Jesteś niesamowitą osobą !

Ciekawy post!!

Bardzo fajny post, czekam na wiecej :) G.

Dodaj komentarz